Praca misjonarzy w dziedzinie edukacji na kontynencie afrykańskim

Jak napisać krótki i nie męczący artykuł na temat edukacji w Afryce, nie mając praktycznie żadnych wiarygodnych i całościowych źródeł na ten temat? Problem jest tym większy, że wszelkie opracowania dotyczące tego tematu są bardzo wyrywkowe i ograniczają się albo do niewielkiego okresu czasu, albo do bardzo zawężonego regionu czy specyficznego aspektu, jak np. „Edukacja tradycyjna w plemieniu Akan w północnej Kenii”, czy „Katolickie szkoły parafialne w regionie Bukoba nad jeziorem Wiktoria w północnej Tanzanii”.

Co więcej należy sobie zdać sprawę z tego, że Afryka to ogromny i tak zróżnicowany kontynent, że jakiekolwiek całościowe opracowanie jednego tylko problemu „edukacji” jest przedsięwzięciem tytanicznym. Warto przypomnieć kilka faktów geograficznych. Afryka jest drugim co do wielkości kontynentem świata o łącznej powierzchni 30 milionów330 tysięcy kilometrów kwadratowych, co stanowi 22% całkowitej powierzchni globu. Ludność Afryki według badań z 1990 roku wynosiła 642 miliony ludzi, a obecnie szacuje się ją na ponad 700 milionów. Jest to więc po Azji najbardziej zaludniony kontynent świata. W Afryce mamy też 54 narodowości i tysiące plemion, klanów, ludów i grup etnicznych. Jak ująć ten ogromny kontynent z całym jego bogactwem i różnorodnością kultur i tradycji w jednym krótkim artykule? Co powiedzieć na temat edukacji na tym kontynencie lub chociażby w niektórych jego częściach, żeby nie popaść w truizmy i nic nie znaczące uogólnienia?

A przecież należałoby mówić nie tylko o szkolnictwie wprowadzonym przez Europejczyków, ale także o tradycyjnej, afrykańskiej edukacji klanowej czy szczepowej, o muzułmańskich szkołach a nawet uniwersytetach istniejących w Północnej i Wschodniej Afryce już od IX wieku, o całej historii szkolnictwa chrześcijańskiego (szczególnie anglikańskiego i katolickiego) i to wszystko w zróżnicowanej formie w zależności od regionu i kraju do którego to się odnosi. Miałem okazję pracować w trzech afrykańskich krajach: Zair (obecna Republika Demokratyczna Kongo, Islamicka Republika Komorów i obecnie w Tanzanii). Problemy szkolnictwa i edukacji wydają się być na pierwszy rzut oka podobne w każdym z tych krajów, ale przy głębszych analizach widać jednak daleko idące różnice. Inaczej – według mnie lepiej – wygląda szkolnictwo w Zairze (Kongo), a inaczej szkolnictwo w Tanzanii, czy na całkowicie islamickich Komorach. Oczywiście we wszystkich tych krajach działały i nadal działają szkoły misyjne, ale mimo, że tak w Tanzanii, jak i w Zairze szkoły te zostały w znacznej części znacjonalizowane i – co tu ukrywać- zniszczone, to jednak poziom nauczania w Zairze jest według mnie wyższy i lepszy niż w sąsiedniej, bardziej spokojnej politycznie i zrównoważonej ekonomicznie Tanzanii. Najlepiej przedstawia się chyba jednak sytuacja na Komorach, gdzie Francuzi, mimo, że nie są już państwem kolonialnym dbają bardzo o utrzymanie strefy wpływów i rozszerzenie „l’espace française”, także przez wspieranie szkolnictwa komoryjskiego.

Nie mając jednak najmniejszych szans na całościowe objęcie tak rozległego tematu, a nawet na przedstawienie go w bardzo zarysowym i skrótowym przeglądzie ograniczę się jedynie do schematycznego i bardzo ogólnego przedstawiania sytuacji szkolnictwa w Tanzanii (gdzie pracuje od 6 lat) oraz do bardziej detalicznego i egzemplifikacyjnego przedstawienia udziału Salwatorianów w tym procesie. Chociaż zastrzegam, że nie tylko Salwatorianie pracują nad rozwojem szkół i nie Salwatorianie byli pierwsi w tej dziedzinie.

Najpierw może więc kilka ogólnych danych dotyczących Tanzanii. Jest to kraj położony we Wschodniej Afryce, nad brzegiem Oceanu Indyjskiego, pomiędzy Kenią na północy i Mozambikiem na południu, oraz Burundi. Rwandą i Zairem (dzisiejsza Republika Demokratyczna Kongo) na zachodzie. Od wschodu Tanzania graniczy z Oceanem Indyjskim. Jego powierzchnia 945,087 kilometrów kwadratowych przekracza trzykrotnie powierzchnię Polski. Do 1961 roku Tanzania znana była jako Tanganika i Zanzibar. Tanganika przez wiele lat pod dominacją angielską, później niemiecką (jako Ost Deutsche Afrika) i Zanzibar, jako niezależny sułtanat (aż do 1964 roku) pod wpływami Anglików. Niepodległość, uzyskana w 1961 roku i zjednoczenie z Zanzibarem w 1964 roku spowodowały powstanie Tanzanii lub raczej Zjednoczonej Republiki Tanzanii. Trzej kolejni prezydenci (Julius Nyerere, Ali Hasaan Mwyni i ostatni, dwukrotnie już na urzędzie Beniamin Mkapa) próbowali rzeczywiście uczynić z tego ogromnego zbiorowiska kilkudziesięciu szczepów i grup etnicznych oraz trzech różnych tradycji religijnych jeden naród. Mamy bowiem w Tanzanii ponad 70 różnych szczepów i plemion i trzy wielkie tradycje religijne. Jedna trzecia populacji jest muzułmańska, jedna trzecia praktykuje nadal tradycyjne religie animistyczno-ancestralne i jedna trzecia populacji przynależy do jednej z Chrześcijańskich denominacji. Liczbę katolików w Tanzanii szacuje się na około 6 do 7 milionów, co stanowi prawie 1/5 przy ogólnej liczbie ludności 34 milionów (według szacunków z 2000 roku).

Dla ciekawości warto także zaznaczyć, że nie jest stolicą Tanzanii, jak się błędnie czyta w różnych podręcznikach Dar es Salaam, leżące nad brzegiem oceanu (z około 4 milionami ludności), ale Dodoma (około 2 miliony ludności) leżąca w centrum kraju. Chociaż w rzeczywistości właśnie w Dar es Salaam znajdują się wszystkie rządowe agendy, poza parlamentem, który zbiera się kilka razy do roku w Dodomie. Dar es Salaam jest też na pewno kulturalnym i naukowym centrum Tanzanii. W Dar znajduje się największa liczba szkół średnich i zawodowych i jeden z dwóch uniwersytetów tanzańskich.

Ludność Tanzanii jest raczej młoda, bo aż 45 % populacji nie przekroczyło jeszcze 15-tego roku życia. Prawie więc połowa ludności kraju powinna uczęszczać do szkoły. Powinna …. ale …. no właśnie. W samej tylko Tanzanii według danych statystycznych 6 milionów 600 tysięcy chłopców i 6 milionów 700 tysięcy dziewcząt nie ukończyło 15-tego roku życia. Są to więc wszystko potencjalni uczniowie szkół. W sumie daje to ponad 13 milionów dzieci, które powinny uczęszczać do szkoły. W rzeczywistości jest inaczej, bo według optymistycznych szacunków rządowych zaledwie jednak 66 % dzieci uczęszcza do szkół, chociaż według konstytucji są one obowiązkowe. Jednak według niezależnych danych statystycznych tylko 3,5 miliona dzieci uczęszcza do państwowych szkół podstawowych i jedynie 167 tysięcy młodzieży do państwowych szkół średnich. Jeśli porównać te dwie cyfry, to okazuje się że do szkoły nie uczęszcza nawet jedna trzecia ogólnej liczby dzieci. Nawet jeśli do owej szacunkowej liczby 3,5 miliona dzieci w państwowych szkołach dodać optymistycznie około 500 do 700 tysięcy dzieci w szkołach wyznaniowych (głównie katolickich i anglikańskich), to mamy około 4 do 4,5 miliona dzieci i młodzieży „regularnie” (?) uczęszczających do szkoły. I to jest zaledwie 1/3 z 13 milionów dzieci. Prawie 2/3, a więc ponad 8,5 miliona dzieci jest pozbawionych praktycznie możliwości uczenia się.

W Tanzanii istnieją zaledwie dwa uniwersytety: „University of Dar es Salaam„ – od 1961 roku i „Sokoine University of Agriculture” w Morogoro – od 1984 roku z ogólną liczbą studentów 12,700.

Jednocześnie wiadomo, że zaledwie 67.8 % dorosłej populacji, powyżej 15-tego roku życia (79,4 % mężczyzn i 56,8 % kobiet) umie czytać i pisać.

Dla porównania, według danych statystycznych 99,9% populacji Polski umie czytać i pisać. Praktycznie cała populacja Polski poniżej 15-tego roku życia jest objęta obowiązkowym nauczaniem. Mamy w Polsce 11 uniwersytetów, 12 wyższych szkół medycznych, 17 wyższych szkół artystycznych i muzycznych i ponad 100 innych instytucji kształcenia wyższego przy ogólnej liczbie 39 milionów mieszkańców, co jest porównywalne z prawie 34 milionami mieszkańców Tanzanii. Jest więc Tanzania prawdziwą pustynią edukacyjną w porównaniu z Polską, czy jakimkolwiek krajem europejskim.

Należy sobie również uświadomić i inne fakty. Otóż przyrost naturalny Tanzanii należy do jednych z największych w świecie i kształtuje się na poziomie 1,6 % (według danych z 1997 roku), co przy statystycznie 5,5 dziecka na dorosłą kobietę i średniej życia 42 lata, powoduje, że liczba dzieci gwałtownie wzrasta. Jeśli dzieci te nie otrzymają nawet podstawowego wykształcenia to tworzy się nie ekologiczna ale ekonomiczna i kulturalna bomba z opóźnionym zapłonem.

Dla porównania w Polsce przyrost naturalny kształtuje się na poziomie 0,1 % a średnia życia wynosi 71 lat. Tylko 23 % populacji Polski nie ukończyło 15 roku życia. Jest to więc o połowę mniej niż w Tanzanii.

Podajmy jeszcze kilka innych danych porównawczych, dla całościowego obrazu sytuacji szkolnictwa i edukacji w Tanzanii.

Dochód narodowy brutto Tanzanii to 8 miliardów dolarów (dane z 1998 roku), co daje 220 dolarów rocznie na statystycznego mieszkańca W rzeczywistości, z powodu rażących dysproporcji ponad 50% Tanzańczyków żyje za mniej niż dolara dziennie! 18 milionów Tanzańczyków żyje w biedzie, a ponad 12 milionów nie jest w stanie zapewnić sobie podstawowych codziennych potrzeb, około 40 % populacji na co dzień głoduje.

I tu tworzy się zamknięte koło, które wyraża się bardzo ostrymi, ale jakże celnymi słowami: „biedny, bo niedouczony, niedouczony, bo biedny”.

Dla porównania dochód narodowy Polski to 135 miliardów dolarów rocznie (dane z 1998 roku), co daje około 3,461 dolarów na głowę statystycznego Polaka.

Tanzania pozostaje więc nadal krajem nie tylko ekonomicznie i gospodarczo niedorozwiniętym także poziom oświaty jest tu poniżej jakichkolwiek światowych norm. należy ona bowiem do grupy 30 najbiedniejszych krajów świata.

Po tych ogólnych statystycznych informacjach przejdźmy może do realiów kształcenia i edukacji dzieci w Tanzanii. Trzeba od razu zaznaczyć, że sformalizowane i zinstytucjonalizowane szkolnictwo w stylu zachodnim zostało wprowadzone przez europejskich misjonarzy w czasach kolonialnych. Ewangelickie (Anglikańskie) i Katolickie placówki i stacje misyjne od samego początku zawsze składały się z trzech budynków; kościoła, szkoły i dyspensarium – czyli małego ośrodka zdrowia. Szkoła zawsze więc kojarzyła się w Afryce (i do dzisiaj w praktyce kojarzy) z religią i leczeniem, z czymś co biały przyniósł ze sobą, z czymś co przedtem było dla Afrykańczyków nieosiągalne. Oczywistym też jest, że nauka czytania i pisania służyła ewangelicznym interesom. Kościoły Katolickie i Protestanckie od samego początku były też przeciwne nie tylko kolonializmowi, ale i niewolnictwu. Dla tego też celu jedni z pierwszych misjonarzy katolickich na terenach Afryki Wschodniej ze Zgromadzenia Ducha św. założyli w 1860 roku na Zanzibarze misję dla wykupu niewolników. Nie mając jednak dosyć pieniędzy na wykupywanie dorosłych, wykupywali dzieci. W pewnym okresie mieli ich tyle, że musieli w roku 1868 przenieść misje z Zanzibaru na ląd stały do Bagamoyo (misja istnieje zresztą do dzisiaj). Tutaj też z początkiem 1869 roku założono pierwszą szkołę dla dzieci wykupionych na targu niewolników na Zanzibarze. W pewnym okresie pod koniec XIX wieku kształciło się w tej szkole nawet do 5 tysięcy dzieci. Co ciekawe, misjonarze oczywiście chrzcili i wychowywali dzieci po katolicku, a także dzieci te zawierały między sobą katolickie związki małżeńskie. Takie młode katolickie już rodziny wysyłano w głąb lądu i tam gdzie kilka – kilkanaście takich katolickich rodzin się osiedliło przychodzili później misjonarze Sprityńscy i zakładali misję. I tak np. powstały misja w Manderze (1881) (obecnie prowadzona przez Salwatorianów), misja w Morogoro (1882), które dzisiaj jest już samodzielna diecezją, czy misja w Matombo (1897) oddana dzisiaj rodzimym kapłanom diecezjalnym i wiele, wiele innych. Interesujące jest również i to, że jedno z pierwszych małych seminariów duchownych (szkoła średnia dla kształcenia przyszłych seminarzystów i księży) powstało również w Bagamoyo w lutym 1869 roku.

Tam gdzie przychodzili misjonarze, tam też od razu powstawały –jak wspomniano wcześniej- kościół, szkoła i przychodnia. Podobnie postępowali misjonarze Niemieccy, Benedyktyni z opactwa St. Otylien, którym (pod koniec XIX wieku) oddano pod opiekę duszpasterską południe Tanzanii, poniżej Dar es Salaam od wybrzeży Oceanu Indyjskiego przez Ndandę, Masasi, Tunduru, aż po Paramiho w okolicach Songea. Centrum Tanzanii zostało oddane pod opiekę duszpasterską misjonarzom ze zgromadzenia Ojców Białych. W późniejszych latach, z początkiem XX wieku dołączyły do tej misjonarskiej pracy również inne zgromadzenia, (Kapucyni i Franciszkanie, Salwatorianie, Consolata Fathers, Precious Blood Fathers i inni) a także i księża diecezjalni, Fidei Donum, czy np. księża z diecezji krakowskiej i katowickiej.

Wszędzie jednak praca misyjna łączona była ze szkolnictwem. Można nawet praktycznie powiedzieć, że 99% obecnych budynków szkolnych, to dawne szkoły misyjne. Misjonarze benedyktyńscy założyli w dwóch prowadzonych przez siebie opactwach Paramiho i Ndanda całe zespoły szkół: podstawowych, średnich, technicznych i zawodowych, które działają do dzisiaj. Innym przykładem (wyrywkowym tylko) jest założona przez siostry Pallotynki szkoła średnia w Siyuyu w okolicach Singidy, gdzie obecnie kształci się ponad 200 dziewcząt. Wszędzie tam, gdzie pojawiali się misjonarze ich pierwszą -po budowie kościoła- troską była budowa szkoły. Do dzisiaj jest nawet pewnego rodzaju dumą misjonarza wybudowanie przy kościele chociażby przedszkola, czy kilku-klasowej szkoły podstawowej.

Niestety wraz z odzyskaniem niepodległości przez Tanganikę w 1961 roku i zjednoczeniem Tanganiki i Zanzibaru w 1964 roku prawie wszystkie szkoły zostały upaństwowione. Zachowały się tylko bardzo nieliczne szkoły misyjne i religijne, które przez ponad dwadzieścia lat (do 1985 roku) przeżywały spore kłopoty i trudności i musiały prowadzić prawdziwą walkę o przetrwanie. Do dzisiaj na przykład nie wolno misjonarzom prowadzić szkół podstawowych i chociaż po zmianie systemu politycznego Tanzanii w 1985 roku zostało wydanych wiele pozwoleń na otwarcie szkół średnich, a szczególnie technicznych, to jednak to wszystko, co zostało zagarnięte w latach 60-tych przez państwo uległo stopniowej i znacznej degradacji. Miałem okazję być w kilku takich państwowych szkołach, gdzie dzieci siedzą na podłodze, bo ławki już dawno się „zużyły”, a zamiast zeszytów i piór używają tabliczki i rysika. Do obowiązków dzieci np. należy też praca na polu nauczyciela. Państwo, które znaczną część swojego dochodu narodowego (aż 18%) wydaje na spłatę odsetek od zaciągniętych długów i importuje ponad dwa razy tyle co eksportuje (import roczny za 1 miliard 300 milionów dolarów przy 603 milionach dolarów exportu) nie jest w stanie opłacić ani remontów szkół, ani nawet nauczycieli. Dlatego nauczyciele, którzy uczą w szkołach mówią do dzieci otwarcie: „jeśli chcecie żebym was uczył, to musicie mi obrobić pole, bo i ja muszę z czegoś żyć”. Widzi się więc cale gromady dzieci, wędrujące kilometrami do szkoły nie z tornistrem i książkami ale z kopaczką, maczetą do wycinania buszu i miotełką. To są –jak się wydaje- podstawowe przybory szkolne afrykańskiego dziecka.

Tak więc na pewno jedynym realnym rozwiązaniem problemu szkolnictwa w Tanzanii, a i w innych krajach afrykańskich są katolickie szkoły prowadzone przez misjonarzy. Oczywiście, że misjonarze od początku nie zajmowali się tylko kształceniem na poziomie szkół podstawowych czy średnich i technicznych. Wspomniałem już że pierwsze niższe seminarium duchowne powstało w Bagamoyo w 1869 roku. Za nim też poszły następne. I tak Benedyktyni założyli seminarium duchowne w Paramiho (na południu Tanzanii), Misjonarze Ducha Świętego, seminarium duchowne w Arushi (na północy), a w końcu Salwatorianie miedzy zakonne seminarium duchowne w Morogoro w centralnej Tanzanii. Może więc słów kilka o tym przedsięwzięciu edukacyjnym.

W połowie lat osiemdziesiątych Salwatorianie, tak jak i inne zakony, pracujące w Tanzanii odczuły dotkliwie brak własnego seminarium dla kształcenia nowych zakonnych i kapłańskich powołań. Mała ilość miejsc w miejscowych seminariach duchownych spowodowała, że powstała myśl, (wkrótce konsekwentnie realizowana) założenia własnego Wyższego Salwatoriańskiego Seminarium Duchownego. Ówczesny przełożony Misji Salwatorańskiej Ks. Andrzej Urbański przedstawił w 1986 roku tę ideę na konferencji Wyższych Przełożonych Zakonnych w Tanzanii i zaproponowano, żeby Seminarium Salwatoriańskie, było również otwarte na przyjęcie i kształcenie wszystkich powołań zakonnych z terenu całej Tanzanii, ze wszystkich męskich zgromadzeń zakonnych. Ostateczne zatwierdzenie idei dokonało się 11 czerwca 1988 roku, chociaż już wcześniej rozpoczęto niektóre prace przygotowawcze i budowlane, prowadzone najpierw przez br. Donalda Maurera (salwatorianina z USA), a później przez Tanzanijskiego salwatorianina brata Vincentego Mrope. Na lokalizację wybrano tzw. Kola Hill w okolicy Morogoro położonego 200 km na zachód o Dar es Salam. To centralne (w Tanzanii) położenie i w miarę łatwy dojazd, tak z północy, jak i z południa powoduje, że seminarium staje się rzeczywiście centrum zakonnego kształcenia Wybór Ks. Andrzeja na Wikariusza Generalnego nie pozwolił Mu na kontynuowanie tego proroczego dzieła.

Prace jednak posuwały się szybko naprzód pod dynamicznym zarządem nowego przełożonego Misji Salwatoriańaskiej. W dniu 2-go września 1990 roku Papież Jan Paweł II, podczas swojej podróży apostolskiej po krajach Afryki Wschodniej poświęcił w Dar es Salaam kamień węgielny pod budujące się seminarium. Tę datę uznaje się za oficjalne rozpoczęcie prac, chociaż już wcześniej poczyniono niemałe kroki w kierunku przygotowania terenu pod budowę i zabezpieczenia mieszkania dla pierwszych budowniczych.

Głównym architektem seminarium został – Prof. Herbert Kramel z Uniwersytetu w Zurychu, który zgodził się na bezpłatne sporządzenie projektu architektonicznego całego kompleksu. Głównym konstruktorem została Włosko-Tanzanijska firma budowlana Coastal Steel. Ostatecznie budowę samego seminarium rozpoczęto z początkiem 1990 roku. W ciągu ostatnich 11 lat została wybudowana większość budynków seminaryjnych, tzn. siedem przestronnych sal lekcyjnych (każda może pomieścić ponad 100 słuchaczy), zabudowania głównego domu dla wykładowców wychowawców, kuchnia wraz z refektarzem na 400 osób, oraz dwa budynki dormitorium dla kleryków (po 40-ci pokoi mieszkalnych każdy), biblioteka z czytelnia na prawie 100 studentów. W tym czasie wybudowano też budynek dla ewentualnych świeckich profesorów, którzy chcieliby wykładać w naszym seminarium. Od samego też początku organizowano studia i to co do studiów potrzebne, a więc kadrę profesorską i bibliotekę. W tej materii niezastąpionym dla tego pionierskiego okresu okazał się Ks. Wojciech Kowalski, który od początku zajął się organizacją studiów i zaplecza naukowego dla studiów, a więc biblioteki. Miął w tym względzie już pewne doświadczenia organizując studium i biblioteki w seminariach w Kibosho i Segerea. Dzięki jego zapobiegliwej pracowitości i ofiarności przyjaciół z USA biblioteka ma obecnie ponad 80 tysięcy skatalogowanych książek i ponad 14 tysięcy skomputeryzowanych artykułów naukowych.

W międzyczasie inne zgromadzenia zakonne rozpoczęły również budowę swoich własnych domów wychowawczych w okolicy. Obecnie samo seminarium otoczone jest już kilkunastoma domami formacyjnymi różnych zgromadzeń zakonnych, których klerycy codziennie przychodzą do nas na wykłady z filozofii i teologii. Mamy więc w okolicy Franciszkanów – Kapucynów, Augustianów, Consolata Fathers, Precious Blood Fathers, Karmelitów, Misjonarzy św. Franciszka Salezego, Stygmatynów, Monfortianów, Klaretynów i tanzanijskich Duchaczy. Ponadto Benedyktyni z Ndandy i Hangi (na południu Tanzanii), którzy nie mają w pobliżu swoich klasztorów, przysyłają nam co roku kilkunastu kleryków, którzy mieszkają i uczą się nas. Od niedawna także klerycy trzech diecezji przysyłani są na studia do Morogoro, a samo Seminarium duchowne przekształciło się, po uzyskaniu afiliacji do Uniwersytetu „Urbanianum” w Rzymie w Salwatoriański Instytut Filozoficzno-Teologiczny. Od kilku lat prowadzi oprócz regularnych studiów seminaryjnych dla kandydatów do kapłaństwa (z 20 zgromadzeń zakonnych) także studium katechetyczne dla świeckich katechetów i od dwóch lat studium teologiczne dla braci i sióstr zakonnych.

W 1993 roku rozpoczęliśmy pierwsze wykłady na pierwszym roku filozofii, a w ciągu następnych lat sukcesywnie dodawano co roku nowe wykłady dla kolejnych roczników. Obecnie mamy już wykłady dla wszystkich trzech lat filozofii i czterech lat teologii. Są tu klerycy nie tylko z różnych zgromadzeń zakonnych, a ponadto nie tylko Afrykańczycy z Tanzanii, ale i z Zambii, Zairu, Kenii, Malawi, Republiki Południowej Afryki i Ugandy a także kilkunastu Hindusów. W sumie na trzech latach filozofii i czterech latach teologii studiuje obecnie 230 kleryków, ale docelowo ma ich być 350-400. Na studium katechetycznym dla świeckich studiuje około 100 katechetów, a na kursie teologicznym dla braci i sióstr zakonnych ponad 15 osób. Oczywiście wszystko to nie zależy tylko od konstrukcji budów, ale od powołań.

Od samego początku wielką pomocą finansową w konstrukcji okazali się katolicy niemieccy (z diecezji Köln, Monachium i Rottenburga) i szwajcarscy. Ogromną pomocą materialną i finansową służą od początku Salwatorianie i wierni z nimi związani z USA. Praktycznie cała nasza biblioteka i wyposażenie sal lekcyjnych, kuchni i dormitorium jest darem katolików amerykańskich, którzy przez br. Regis’a posyłają nam duże kontenery z książkami i niezbędnymi materiałami (kreda, tablice, papier, zeszyty, długopisy, itp.) To właśnie dzięki ofiarności wiernych z tych krajów w ciągu zaledwie pięciu lat można było wybudować i wyposażyć większość seminaryjnych budynków. Oczywiście, że takie przedsięwzięcie nie mogłoby się powieść bez pomocy i wsparcia ze strony całego Zgromadzenia. Tak więc wspierali nas również Salwatorianie z Austrii, Włoch, Belgii i Brazylii. Otrzymaliśmy też -w czasie poświęcenia kamienia węgielnego- prezent od Papieża, a także od wielu anonimowych ofiarodawców i dobrodziejów.

Ostatnim stadium budowy i niejako jej zwieńczeniem było wybudowanie kościoła, którego poświęcenie dokonało się w październiku 1999 roku, a więc w 9 lat po rozpoczęciu prac.

Seminarium od samego początku prowadzone jest przez Salwatorianów i to głównie Polskich. Jego pomysłodawcą był Ks. Andrzej Urbański, głównym realizatorem projektu jest Ks. Zdzisław Tracz, pierwszym Rektorem również Salwatorianin Ks. David Bruski z USA, który dzięki swojej zapobiegliwości przyczynił się ogromnie w początkowym okresie do rozrostu seminarium. Obecnym rektorem jest Ks. Julian Bednarz Salwatorianin z Polski. Od początku, dziekanem studiów i duszą organizacji zajęć seminaryjnych jest Ks. Wojciech Kowalski. Obecnym dziekanem wydziału filozofii i wykładowcą jest także polski Salwatorianin Ks. Kazimierz Kubat Z Polski też mamy największą ilość wykładowców. Wykładali tu min. Ks. Prof. Czesław Cekiera z psychologię, Ks. Ryszard Sachmata wykłady z patrystyki, oczywiście Ks. Wojciech – wykłady z Pisma św. W bieżącym roku mamy trzech nowych Polaków wykładających w naszym Instytucie: Ks. Czesław Noworolnik z diecezji tarnowskiej, Ks. Feliks Ściborski z diecezji Lubelskiej (obydwaj teologia dogmatyczna) i Pan Adam Skiba uczący pedagogiki. Uczyli w minionym okresie Ks. Krzysztof Szczotka SDS (wykłady z teologii moralnej) i Ks. Stanisław Golus SDS (z teologii duchowości), oraz Ks. Arkadiusz Baron z archidiecezji krakowskiej, który uczył łaciny, języka greckiego i patrologii. Bibliotekarzem jest Ks. Marek Sarniewicz SDS. Tak więc wkład Polaków w tworzenie tego już nie tylko między zakonnego ale międzynarodowego instytutu kształcącego kapłańskie i zakonne powołania jest znaczny. Pierwszym jakby ukoronowaniem tego wysiłku była afiliacja naszego seminarium do rzymskiego Uniwerytetu Papieskiego Urbanianum. Od czerwca 1995 roku seminarium nasze jest oficjalnie fakultetem Papieskiego Uniwerytetu. Sukcesywne kompletowanie kadry naukowej i zaplecza naukowego pozwoli nam być może w przyszłości na podniesienie rangi seminarium do poziomu Papieskiego Instytutu. Naszym jednak marzeniem jest stworzenie prawdziwego Katolickiego Uniwersytetu na terenie Afryki Wschodniej, który promieniowałby na teren całej Wschodniej Afryki. To są jednak marzenia, do realizacji których potrzebni są ludzie; wykładowcy, wychowawcy, liczne i dobre powołania zakonne i kapłańskie, a także dobrodzieje, ich modlitwy i ewentualna pomoc materialna.

Jest też dla nas Instytut Salwatoriański dobrym przykładem współpracy międzynarodowej, współpracy Amerykańskich, Niemieckich, Szwajcarskich i Polskich Salwatorianów i wielu ludzi świeckich. Jest to też przykład jak współpraca może być konstruktywna i przynosić dobre efekty.

Oczywiście jest to tylko jeden z wielu przykładów pracy misjonarzy na polu edukacji. Jeden z wielu i na pewno nie pierwszy, ale chyba jednak bardzo wymowny. Afryka nadal jest edukacyjną pustynia i każdy nowy obiekt szkolny, nawet najmniejsze przy parafialne przedszkole jest wkładem w edukację tych milionów dzieci, nie mających możliwości uczenia się.

Edukacja jest jednym z podstawowych praw człowieka (obok prawa dożycia, prawa do pracy, prawa do opieki zdrowotnej) i pozbawianie tego prawa milionów ludzi jest także jedną z najbardziej krzyczących niesprawiedliwości współczesnego świata. Biedne narody świata, a między nimi także Tanzania, nie są w stanie zapewnić nawet fundamentalnej edukacji swoim obywatelom. Edukacja jest także sposobem zwalczania biedy i zacofania ekonomicznego. Jeśli ona – w pierwszym rzędzie – nie zostanie pokonana, biedne narody świata nigdy z biedy nie wyjdą i zawsze będą „na upokarzającym garnuszku” u narodów bogatych i ekonomicznie rozwiniętych. Co więcej przepaść technologiczna i ekonomiczna, kulturowa i cywilizacyjna pomiędzy narodami bogatymi i dobrze prosperującymi a narodami biednymi powiększa się w zastraszającym głównie z powodu braku dostępu do oświaty w krajach takich jak Tanzania. Nie wystarczą dobre chęci i pragnienie uczenia się (czego w krajach afrykańskich nie brakuje) jeśli braki w dziedzinie oświaty spowodowane są brakiem możliwości i niedostępnością edukacji dla milionów dzieci i młodzieży.

W pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości można było zauważyć w wielu państwach afrykańskich niezwykły boom edukacyjny. W całej Afryce dokonał się wzrost ilości dzieci uczących się w szkołach podstawowych z 11,8 milionów w 1960 do 20,9 milionów w roku 1970. Podobne zjawisko miało miejsce w szkołach średnich gdzie liczba młodzieży wzrosła z 793,000 w 1960 do 2.5 miliona w 1970. Niestety w wielu jednak krajach, w późniejszym okresie nastąpiło zdecydowane załamanie się struktur oświatowych i w niektórych z nich skolaryzacja spadła z 93% do 66% w początkach lat 90-tych. Spowodowane to było ekonomicznym niedorozwojem i neokolonialna polityką wielkich mocarstw oraz kryzysem ekonomicznym który dotknął państwa afrykańskie w latach 80-tych.

Zmorą też i prawdziwym utrapieniem afrykańskich szkół jest ilość uczniów przypadających na jednego nauczyciela. Nie są rzadkością klasy po 50, 70 a nawet 80 uczniów, co przy braku podstawowych przyborów szkolnych, jak zeszyty, ołówki, czy jakiekolwiek podręczniki zmusza nauczycieli do prowadzenia lekcji w formie pamięciowego wkuwania materiału. tak więc nie tylko ilość dzieci objętych edukacją jest problemem, ale także i jakość systemów nauczania. Nie są tu oczywiście bez winy i sami Afrykańczycy, a właściwie ich przywódcy traktujący niektóre kraje afrykańskie (Zair za rządów Mobutu Sese Seko) jak swoje prywatne rancza. Ale także ogólnoświatowa polityka ekonomiczna krajów rozwiniętych ma znaczący wpływ na tego rodzaju sytuację.

Ogólnie jest już wiadomym, że większość afrykańskich krajów nie poradzi sobie z tym problemem bez pomocy z zewnątrz. Z drugiej jednak strony wiele krajów skarży się, że rząd zmuszony do ograniczenia wydatków na edukację staje się tym samym zależny w planowaniu i zarządzaniu szkolnictwem od zewnętrznych sił i struktur międzynarodowych. I znowu jakby zamknięte koło. Na zbudowanie własnego szkolnictwa ich nie stać, zewnętrzne przychodzące wraz z pomocą finansową jest dla nich zagrożeniem ciężko zdobytej niepodległości.

Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji?

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: